Ostatnim filmem fantastycznonaukowym tyczącym się Apokalipsy był „Dzień, w którym stanęła Ziemia”. Tamten film wyróżnił się tylko żenującą wręcz przeciętnością. Natomiast „Zapowiedź” („Knowing”) pobił swojego poprzednika o klasę i zasłużył na wyróżnienie. „Zapowiedź” to zdecydowanie najlepszy film fantastycznonaukowy jaki do tej pory ukazał się w 2009 roku i gratka dla każdego fana tego typu kina. Jednak prócz elementów godnych pochwały znalazło się wiele, które powodują niesmak, ale na szczęście nie niszczą całego pozytywnego odbioru filmu. Jedno jest jednak pewne – nie jest to film dla osób nie lubiących gry Nicolasa Cage’a, a osoby nie przepadające za fantastyką powinny się poważnie zastanowić, czy chcą go obejrzeć.
Reżyserem „Knowing” jest Alex Proyas, który zapadł w pamięć fanom S-F dzięki takim filmom jak „Mroczne miasto” („Dark City”) oraz „Ja, robot”. Siadając w sali kinowej zastanawiałem się, czy „Zapowiedź” będzie klimatem bardziej zbliżone do „Mrocznego miasta”, czy filmem „popcornowym” i łatwym w odbiorze jak w przypadku przyzwoitego dzieła „Ja,robot”. Cóż, prawda przeważnie leży po środku i tak było również w tym przypadku. Film chwilami tworzy specyficzny klimat, w który widz potrafi się wciągnąć, a nawet nim zauroczyć , ale nawet wtedy daleko mu jednak do „Mrocznego miasta”.
Krótko o fabule: Johna Koestler (Nicolasa Cage), wybitny astrofizyk i wykładowca Massachusetts Institute of Technology jest wdowcem i zajmuje się wychowywaniem swojego kilkunastoletniego synka Caleba. Żona Koestler’a zginęła kilka miesięcy wcześniej w katastrofie. Ze śmiercią żony bohater nie potrafi sobie poradzić. Jako racjonalista uznaje, że świat i każde życie na nim zależy od splotu przypadkowych wydarzeń, w których tylko głupiec mógłby upatrywać jakiś głębszy sens, czy nawet porządek. Z tego też powodu urywa kontakt ze swoim ojcem, który jest pastorem, a zatem wierzy w inny, boski porządek.
Przypadkiem w ręce naukowca wpada, przyniesiony przez syna, arkusz papieru pokryty w całości cyframi, zapisanymi 50 lat wcześniej przez jedną z ówczesnych uczennic szkoły. Okazuje się, że jest to zaszyfrowany komunikat, w którym zapisano daty oraz liczby ofiar największych kataklizmów jakie miały miejsce przez ostatnie pół wieku i jakie mają dopiero nadejść. Koestler, czując, że dostaje szansę na zmianę wydarzeń postanawia spróbować zapobiec przyszłym katastrofom, które jak się okazuje są tylko zwiastunami nadchodzącego Końca Świata.
Oceniając film zacznę od największych pozytywów. Wyróżnić po prostu trzeba fantastyczne efekty specjalne w kolejnych scenach przedstawiających katastrofy. Potrafią bowiem wgnieść w fotel. Takie emocje przeżywałem wcześniej tylko w początkowych scenach lądowania awaryjnego statku kosmicznego w „Pitch Black”. „Zapowiedź” w tym elemencie wyróżnia się nie tylko na tle innych filmów science-fiction, ale nawet najlepszych dzieł katastroficznych jakie kiedykolwiek powstały. Scena wypadku w metrze jest wręcz fascynująca, człowiek ogląda ją z otwartymi ustami, ale niestety nie jest to scena przerażająca, co niektórzy mogą uznać za wadę.
Na uwagę zasługuje również bardzo wciągająca fabuła. „Zapowiedź” potrafiła przytwierdzić mnie do fotela na większość czasu trwania filmu. Akcja dobrze się rozwija, napięcie umiejętnie jest budowane.
Kolejnym elementem do wyróżnienia jest ciekawa muzyka Marco Beltramiego, która wzmaga napięcie i dobrze wpasowuje się w kolejne sceny. Należy też podkreślić dobrą grę aktorską, zarówno Cage’a, jak i przede wszystkim dzieci, które są wiarygodne, a nie rażą sztucznością, jak w niektórych filmach.
I na tym pozytywy się kończą. „Zapowiedź” nie jest filmem dla osób, które nie lubią Cage’a, ponieważ w tym filmie nie zagrał tak, aby ktokolwiek zmienił o nim zdanie, a wręcz przeciwnie. Cage jest niemal na każdej scenie i z niewiarygodną częstotliwością jego twarz w całości wypełnia ekran. Podziwiamy zatem jego ciągłe cierpienie, aż do znudzenia.
W fabule, mimo że bez wątpienia wciągającej, jest jednak za mało elementów zaskoczenia. Oglądając film ciągle ma się wrażenie, że gdzieś już to wszystko się widziało. Tajemnicę skrywają dzieci niemalże autystyczne, skryte, blade i jak zawsze odbierające świat dużymi oczami. Za dziwnymi wydarzeniami stoją ONI, czyli ciche postacie, w czarnych płaszczach, które w mroku lasu obserwują dom bohatera, itp.
Za dużo jest tu również zupełnie niepotrzebnych dialogów. Dłużyny te bardzo niewiele wnoszą i niestety bardzo psują odbiór filmu jako całości. No i zakończenie… Nie mam nic do samego motywu z obcymi, ale dlaczego postanowiono przedstawić ich prawdziwe oblicze? Świetliste istoty, z pół przezroczystą skórą i święcącymi mózgami? LITOŚCI! Nie zawsze wszystko musi zostać podane na tacy. Znacznie lepiej byłoby, gdyby zachowali do końca ludzką postać. A tak u wielu widzów zakończenie mogło wywołać wręcz śmiech.
Jednak te osoby, które postanowiły opuścić kino zaraz po tej scenie, mają czego żałować. Sam byłem przekonany, że to już koniec i ostatecznie nie zobaczymy Apokalipsy. Ale twórcy stanęli na wysokości zadania i przez kilkadziesiąt końcowych sekund filmu można podziwiać niszczącą siłę natury. Zrobiło to na mnie piorunujące wrażenie. Również scena zabawy dzieci na nowym świecie miała w sobie coś magicznego. Te dwie ostatnie sceny sprawiły, że szybko zapomniałem o elementach negatywnych filmu i z kina wyszedłem prawie, że zachwycony, a tego nie doświadczam za często.
Podsumowująć – „Knowing” to kolejna, ale dość udana wizja biblijnego końca świata. Film hipnotyzuje niesamowitymi scenami katastroficznymi i wciągającą fabułą. Muzyka, gra aktorka i nastrój są naprawdę na dobrym poziomie. Film też udanie skłania do refleksji na temat ulotności życia. Osobiście zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie i bez wątpienia powrócę do niego w wydaniu DVD.
Moja ocena to 4 w pięciostopniowej skali.
Zapowiedź (Knowing) Reżyseria: Alex Proyas muzyka: Marco Beltrami dramat/thriller, USA, 2009 premiera: 20 marca 2009 oficjalna strona filmu: http://knowing-themovie.com/