Opowiadanie SF: „Czym była Europa, kosmiczny kocie?”

Czym była Europa, kosmiczny kocieGościnne, krótkie opowiadanie, które skutecznie poprawi humor największym malkontentom :).

Na świecie trwa całkowicie realny kryzys. Sytuacja polityczna oraz napięcia rosnące między państwami ogarniętymi kryzysem napawają nas wątpliwościami, co do przyszłości Europy i świata. Oglądając telewizje czekamy na najgorsze, przekonani, że w końcu któraś ze stron odda pierwszy strzał.
Po burzy jednak zawsze przychodzi spokój, ale jego oblicze zależy w wielkiej mierze od znaku czasów, w jakim zostanie uformowany. Jaka będzie przyszłość nowego społeczeństwa, którego opoką będą gwiezdne technologie, loty w kosmos i mitrężenie czasu na oglądanie śmiesznych filmików w internecie…?
Czy polskie plemię nadal wydawać na świat będzie jednostki wybitne? A jeśli tak to na usługach jakiego mocarstwa będą one pracować? Czy będą to Amerykanie? Ruscy? A może ktoś, kogo całkowicie się nie spodziewaliśmy…?

 

CZYM BYŁA EUROPA, KOSMICZNY KOCIE?

 

Pieprzone Ruskie… Gdzie teraz składamy do kupy ten sprzęt? Tajwan to było coś, nie? – Profesor Wrona odwrócił się od monitora i spojrzał w stronę załogi. Miał wrażenie jakby nikt nie zrozumiał jego żartu, więc tylko machnął ręką i wezwał do siebie głównego oficera naukowego.

Podaj mi odczyty z widma i poziom rozkładu cząsteczkowego. – Oficer posłusznie zasalutował i poszybował w stronę układów rozpoznawania, by czym prędzej podać dane swojemu zwierzchnikowi.

Hej! – Krzyknął Wrona – Jeśli jeszcze raz zobaczę wykaz zapisany w cyrylicy, osobiście dopilnuję żebyś wylizał kolektory słoneczne do czysta! – Rzucił do młodego człowieka, a ten zbladł jak jęty jakimś pradawnym lękiem. – Zero godności mają ci młodzi teraz. Nie pamięta krowa zimy bo się lata doczekała… W cyrylicy kurwa mi dał jebany…

Panel dotykowy profesora zareagował na lekkie muśnięcie jego linii papilarnych. W wizjerze przed jego stanowiskiem ukazała się czarna tarcza księżyca Io. Według jego przybliżonych szacowań znaczyło to, że wahadłowiec Juri-T13 wszedł na orbitę Europy – czwartego co do wielkości naturalnego satelity Jowisza.

 

Kapitanie Wrona – Za mężczyzną odezwał się ostry władczy głos. Wrona przewrócił oczami. Doskonale wiedział do kogo należał ten nieludzki pomruk.

 

Pułkowniku Mafdet, mówiłem panu, żeby zwracał się pan do mnie per „profesorze”. Wasze dystynkcje militarne nie wiele dla mnie znaczą. – Dryfujący w atmosferze statku ogromny kot zjeżył się i ledwie powstrzymał odruch parsknięcia, typowy dla bardziej prymitywnych przedstawicieli swojej rasy. Wrona, zauważywszy to, zapłonął dziką satysfakcją.

 

Zapomniał pan, że to ja jestem nadzorcą tej misji, więc będziemy trzymać się nomenklatury oficerskiej ustalonej przez Mgłąwicę Miu. – Kot skarcił profesora, po czym z wyrachowaniem przeszedł do czynności służbowych – Informuję, że weszliśmy na orbitę „Europy”. Osobiście dopilnuję aby tym razem przeprowadził pan badania zgodnie z naszymi procedurami.

 

Może pan nadzorować zawartość własnej kuwety póki znajduje się pan na pokładzie mojego statku. Proszę zapiąć pasy i pozwolić mi wykonywać swoją pracę. – po chwili dodał półszeptem: Chyba, że woli pan sam wykonać wszystkie moje obowiązki bez przeciwstawnych kciuków… – Wrona odwrócił się od kudłatej istoty i przekazał wiadomość do wszystkich stanowisk: „Przygotować wahadłowiec do lądowania. Tym razem posadzimy go jak Małysza”.

 

Czym jest „Małysza” kapitanie Wrona? – Zaciekawił się kot, a zdziwienie w jego oczach sprawiło, że zwężone źrenice obdarzyły go niemalże demonicznym wyglądem. –Czy to jakiś wasz bohater wojenny z czasów naszego podboju Ziemi? Wie pan, że powoływanie się na wszelkie symbole tego typu jest surowo zabronione przez protokół. – Zamiauczał z wrodzoną rasową złośliwością.

 

Spokojnie Mafdet. Znajdź mi jednego co go wojna uczyniła tym „bohaterem” a postawię ci kielicha i kłębek wełny. Zapnij pan pasy, mówię. Przechodzę na ręczne sterowanie. – Wrona wysunął dyszel manualny – Wiesz dlaczego nazwaliśmy ten księżyc Europa poruczniku? Wiesz czym była Europa?

 

W mojej bazie danych znajduje się trzydzieści pięć definicji tej nazwy. Zakładam, że chodziło o mitologiczną księżniczkę uprowadzoną przez wasze bóstwo, Zeusa pod postacią wołu hodowlanego.

 

Tyś jest wół. Dupa wołowa. Lądujemy. – profesor przechylił dyszel pod ostrym kątem i ciężko westchnął. – Ech… Trzeba było walczyć o pokój jak się dało, a nie koty z youtuba adorować…

Greg T. Like
greglike.tumblr.com

Oceń opowiadanie:

Zobacz komentarze >>

Opowiadania Science Fiction , Science-Fiction # , ,
  Udostępnij: / / /

Jeden komentarz do “Opowiadanie SF: „Czym była Europa, kosmiczny kocie?”

Dodaj komentarz >>

  1. Pete Kӓnӫ pisze:

    Hehe. No teraz kto nie chce walczyć o pokój, to mu przyjdzie adorować jeszcze panów tych kotów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *