Ostatnim horrorem jaki postanowiłem obejrzeć w kinie byli „Inni” z nadspodziewanie dobrą kreacją N. Kidman, rewelacyjnym klimatem oraz z jakże zawsze upragnioną niespodzianką na końcu.
Gdy jakiś czas temu zobaczyłem zatem zwiastun „Sierocińca”, wiedziałem już, że tego filmu odpuścić po prostu nie mogę. Zwiastun nie tylko mnie na chwilę zahipnotyzował, ale i oczarował właśnie specyficznym klimatem.
Nie wiem, najwyraźniej człowiek ma już uczulenie na amerykańskie produkcje skoro wystarczyły zaledwie 2 minuty składanki scen promującej hiszpański „Sierociniec”, abym wiedział, że będziemy mieli tutaj do czynienia z niepowtarzalnym i dobrym kinem grozy.
Po seansie mogę z całym przekonaniem powiedzieć, że absolutnie się nie myliłem. „Sierociniec” to kolejne doskonałe dzieło Del Toro, który zachwyca kolejny raz po fantastycznym „Labiryncie Fauna”.
Czytaj dalej >>