Najnowsza odsłona przygód Riddicka przenosi sagę o „kosmicznym twardzielu” z fantasy w klimaty science-fiction. Alleluja – powracamy zatem do korzeni. „Riddick” mocno nawiązuje bowiem do „Pitch Black” i już za samą tą odważną decyzję należą się twórcom pochwały. Niemniej jeżeli ktokolwiek oczekuje równie wciągającej i poukładanej historii, jak w „Pitch Black” może się solidnie rozczarować. Film „Riddick” okazuje się zaledwie ubogim kuzynem „Pitch Black” i to w każdym elemencie filmowego rzemiosła. Niemniej godnie oddaje hołd kultowej już postaci Riddick’a.
- Fabuła
Riddick nie decyduje się przewodzić potężnym Necromongers i oddaje władze Lordowi Vaako. Nagrodą za odstąpienie korony są współrzędne rodzinnej planety Riddick’a (Furya). Riddick uwielbia wpadać w kłopoty – po dotarciu na planetę zostaje zdradzony i zostawiony na pastwę losu. Aby przetrwać Riddick musi raz jeszcze obudzić w sobie „zwierzę” i stawić czoła niebezpiecznym stworom rządzących planetą oraz dobrze zorganizowanym oddziałom najemników, polujących na jego głowę. Wynik tego starcia jest łatwy do przewidzenia :).
Nietypowo zacznę od negatywów.
Nie da się oprzeć wrażeniu, że zamiast oryginalnej historii w najnowszym filmie otrzymujemy zaledwie zmiksowaną kopię fabuły z części pierwszej. Myślę, że powiedzenie „tak samo, ale inaczej” jest tutaj adekwatne. Mamy zatem obcą, wyludnioną i niebezpieczną planetę, na której – podobnie jak w „Pitch Black” – pewien drapieżny gatunek urządza sobie okresowo globalną wyżerkę. Mamy podobną scenografię i krajobrazy, które jednoznacznie kojarzą się z częścią pierwszą sagi. Mamy najemników, którzy polują na głowę bohatera.
Mamy oczywiście Riddick’a, który … jest jednak spotęgowaną wersją samego siebie. Dochodzimy zatem do elementu, który wyróżnia film „Riddick” z pozostałych części sagi i jednocześnie spycha go jakościowo na sam koniec trylogii.
Zdumiewające jest bowiem jak wielką przemianę przeszedł Riddick w porównaniu do części pierwszej. Z człowieka o ponad przeciętnej sile i umiejętnościach, ale jednak człowieka, którego dało się okiełznać pałką teleskopową, teraz stał się istotą doskonałą, niezniszczalną i wszechwiedzącą. Zrobić twardziela twardzielem nad twardzielami? To już dla mnie przerost formy nad treścią. W budowaniu wizerunku bohatera, który „z kostuchą chodzi na piwo” posunięto się stanowczo zbyt daleko, co psuje odbiór filmu i drastycznie odbija się na jego ocenie jako całości.
Niestety nie tylko w tym elemencie film odbiega jakościowo od pozostałych części sagi. Jeżeli ktoś spodziewa się nieoczekiwanych zwrotów akcji, może się solidnie zawieść. Fabuła jest dość surowa i wręcz banalnie prosta. Całe sedno filmu sprowadza się do prób przetrwania głównego bohatera w absurdalnie trudnych sytuacjach. Reżyser wprawdzie próbuje przemycić coś więcej w samej końcówce filmu, ale uzyskuje efekt wręcz odwrotny od zamierzonego.
Niestety nie unikniemy dłużyzn i zbędnych scen. Zarówno dialogi, jak i logika zachowania innych bohaterów filmu (najemników), wielokrotnie woła o pomstę do nieba i jest na niesmacznie niskim poziomie, co przywołuje skojarzenie z tytułu tej recenzji – zabawy twardzieli w dziecięcej piaskownicy.
Scenografia i efekty specjalne – ze względu na niski budżet – nie są dopracowane w takim stopniu, do jakiego przyzwyczaiły widza letnie blockbustery i niestety czasami potrafią „gryźć” oczy. Dotyczy to zwłaszcza poziomu animacji psów/wilków.
Muzyka jest również najsłabsza z całej trylogii. Znany motyw przewodni gdzieś ginie i jest ledwo słyszalny. Kolejne kompozycje przechodzą niezauważone, jakby ich twórca nie chciał zostać zapamiętany – nie budują napięcia, nie wspomagają obrazu. O tyle ważne, że również nie przeszkadzają. Przynajmniej ten efekt udało się zrealizować Revell’owi.
źródło: http://www.ipick.ca/mens-style/dog-movie-reviews-riddick
Niemniej, aby nie było tak bardzo negatywnie – czas na parę pozytywów.
Film Riddick to kameralne i niskobudżetowe SF, dość ciekawa opowieść o próbie przetrwania na planecie nieprzyjaznej człowiekowi. To także film o równie interesującym sytuacyjnym skupieniu ludzi o trudnych charakterach na niewielkiej przestrzeni. Trzeba przyznać, że wrzucenie do jednej „puszki” 10 najemników – ludzi zaprawionych, twardych i pozbawionych skrupułów – było pomysłem bardzo intrygującym, zwłaszcza w sytuacji, gdy zaczyna sypać im się grunt pod nogami. To jak wrzucenie bomby z opóźnionym zapłonem do składu granatów. Widz tylko czeka, kiedy to wszystko wybuchnie i w zasadzie się nie zawodzi.
Pomijam tutaj fakt, że wszystkie postacie wśród grup najemników są stworzone wg stereotypów i oklepanych schematów, gdyż specjalnie nie psuje to odbioru wzajemnych pokręconych relacji między nimi.
Nie oszukujmy się jednak – to nie banda najemników jest najjaśniejszą stroną tej produkcji. To film, który przede wszystkim oddaje bowiem hołd kultowej już postaci Riddicka i jego wielbiciele na pewno będą zachwyceni.
Riddick, jak na Riddicka przystało, śmieje się z przeciwności losu, zabawia się z kolejnymi wrogami w coraz to bardziej nieprawdopodobny sposób. Jak zawsze jest małomówny i dawkuje słowa, ale jak już zdecyduje się otworzyć usta, to padają z nich słowa budzące grozę wśród najemników. Nikt tak jak Riddick nie potrafi równie skutecznie przewidywać losów swoich wrogów. Widzowi pozostaje tylko czekać na efektowne spełnienie jego proroctw.
Film „Riddick” wyróżnia się spośród wakacyjnych blockbusterów dzięki dość surowym efektom specjalnym. Dla wielu może okazać się to niewybaczalną wadą tego obrazu, lecz dla mnie osobiście staje się to wręcz jego zaletą. Dzięki temu film nabiera specyficznego klimatu i przynajmniej w tym elemencie „Riddick” zbliża się poziomem do części pierwszej.
Mimo dużych wad, małej oryginalności i nadmiernym wyeksponowaniu żywotności kultowego bohatera – film ogląda się dobrze, a widz nie czuje ochoty opuszczenia sali kinowej przed napisami końcowymi.
Tytuł filmu: Riddick
Reżyseria: David Twohy
Scenariusz: David Twohy, Oliver Butcher, Stephen Cornwell
Muzyka: Graeme Revell
Obsada: Vin Diesel (Riddick); Jordi Molla (Santana); Matthew Nable (Johns); Katee Sackhoff (Dahl); Dave Bautista (Diaz); Bokeem Woodbine (Moss); Raoul Trujillo (Lockspur)
Oficjalna strona filmu Riddick: www.riddick-movie.com
OCENA: 5/10
Jak oceniasz film?



