Kolejny film więcej niż godny uwagi, który tak jak The Moon został pominięty przez polskich dystrybutorów. Film The Divide miał premierę w USA w połowie marca 2011, a jeszcze nie zawitał do polskich kin i już pewnie tego nie zrobi. Szkoda, gdyż projekcja w ciemnej, ciasnej sali kinowej mogłaby dodatkowo spotęgować mocno klaustrofobiczny klimat filmu i odbić jeszcze większe piętno na widzu, niż przy komfortowym, domowym oglądaniu w kapciach. The Divide to kolejny film po Blidness, który w bardzo mocny i brutalny wręcz sposób odkrywa ciemną stronę człowieka. Wszystko odbywa się przy blasku globalnej zagłady i postapokaliptycznym akompaniamencie braku nadziei.
- Fabuła
Film The Divide rozgrywa się w nieokreślonej przyszłości. Sądząc po ubiorze i elektronice użytkowej głównych bohaterów – nie jest to przyszłość odległa. Być może zatem każdy z nas już jutro mógłby przyglądać się zagładzie swojego miasta, tak jak robi to Eva w pierwszych scenach filmu. Twórcy nie raczą nas wyjaśnieniami, jaki był powód zagłady i co zepchnęło ośmiu bohaterów do piwnicy jednego ze zrujnowanych wieżowców Nowego Yorku. Gdy po niedługim czasie do ocalałych dociera zespół uzbrojonych ludzi, ubranych w kombinezony ochronne, wydaje się, że będziemy stopniowo poznawać przyczynę zniszczenia miasta. Twórcy jednak potraktowali apokaliptyczną wizję jedynie jako tło, by skupić się głównie na przedstawieniu pełnego psychologicznego spektrum zachowań ludzi, postawionych w sytuacji bez wyjścia, pozbawionych jakiejkolwiek nadziei na przetrwanie oraz zamkniętych w ciemnym, ciasnym pomieszczeniu.
Diametralnie odmienny sposób odbioru przez nas bohaterów na początku filmu, a na jego końcu – musi szokować. Grupa na pozór zupełnie normalnych ludzi, w obliczu zaistniałych okoliczności, przechodzi stopniową degradację humanizmu. The Divide zdziera zasłonę pozorów, jaką każdy z nas przykrywa drzemiącą we wnętrzu dziką, zwierzęcą naturę. Jesteśmy w stanie ją zamaskować, schować pod grubą warstwą cywilizacyjnego i kulturowego nalotu, ale nie możemy się jej całkowicie wyprzeć. Znajdując się w sytuacji ekstremalnej, jak bohaterowie filmu, obdarci z resztek nadziei, obserwujący rozpad otaczającego świata oraz własnych ciał pod wpływem choroby popromiennej, łatwo ulegamy pierwotnym instynktom. Wizja upadku człowieka w The Divide szokuje tak mocno, ponieważ każdy z nas, mimowolnie stawia się w sytuacji któregoś z bohaterów i próbuje strawić postawione dylematy. Czy my również zachowalibyśmy się podobnie? Jak długo bylibyśmy w stanie trzymać się naszych wartości ze zwykłego, codziennego życia? Czy w ogóle byłoby to możliwe?
źródło: https://mangledmatters.wordpress.com/2012/04/26/the-divide-a-review/
Film The Divide, mimo iż porwał mnie bez reszty i wcisnął na dwie godziny w fotel, oceniam gorzej niż bardziej plastyczny, przemyślany i pełny nietuzinkowej symboliki film „Miasto ślepców”. Autorzy opisywanego w tym artykule filmu niejednokrotnie podeszli zbyt lekceważąco do fabuły, pozwalając na powstanie wielu rażących nielogiczności, jak chociażby ostatnie sceny wszechogarniającego pożaru od jednej lampy naftowej w betonowym otoczeniu, czy też wrzucanie do szamba broni, w momencie zewnętrznego zagrożenia lub brak prób wydostania się przez ściany, mając pod ręką narzędzia do pracy i kilku silnych mężczyzn.
Niektóre negatywne zachowania bohaterów również wydają się mocno przesadzone, nawet biorąc pod uwagę zaistniałe okoliczności i wymuszoną oraz oczywiście niezamierzoną nieracjonalność ich działań.
Reżyser próbował aż nadto uwypuklić niektóre ciemne aspekty ludzkiej natury. Zabieg ten wielu widzom może odebrać poczucie realizmu, co przy filmie mającym poważnie traktować tematy mrocznych zakamarków ludzkiej psychiki, może być odczytane jako niezamierzone samobójstwo dzieła dokonane przez samego reżysera, a zatem jego twórcę. Nie popełniajmy jednak błędu, próbując w sposób racjonalny ocenić zachowania bohaterów, którzy w wyniku ciężkich przeżyć przestali postępować racjonalnie, nawet nie będąc tego świadomym. Nie możemy mieć bowiem pojęcia jak my byśmy zachowywali się i jakie decyzje podejmowali będąc na miejscu ocalałych. Możemy jedynie podjąć próbę hipotetycznego postawienia się w ich położeniu.
Warto podkreślić, że w filmie Gens’a przyciąga uwagę wspaniała, stonowana muzyka Jean’a-Pierre’a Taieb’a, która przypomina nieco kreujące klimat utwory John’a Murphy’ego z filmu Sunshine. Przyzwoicie wypada gra aktorska. Z przyjemnością oglądało się zapomnianego już Michael’a Biehn’a (Aliens, Terminator) i Rosannę Arquette (Wielki Błękit). Lauren German piękniała w czasie filmu, gdy stopniowo pozbywała się tradycyjnego makijażu. W ostatnich scenach hipnotyzowała mrocznym spojrzeniem.
Słowem podsumowania – film Divide jest dziełem mocnym, bardzo mocnym i szokującym bardziej niż Blidness. Reżyser podjął się bardzo trudnego zadania pokazania pełnego spektrum przemian psychologicznych ludzi poddanych ciężkiej próbie i walczących o przetrwanie w sytuacji wręcz beznadziejnej. Zadanie to w dużej stopniu udało się zrealizować, jednak nie obeszło się bez spektakularnych wpadek, psujących obraz całości i poddających w wątpliwość realistyczność. Niemniej jednak film gorąco polecam i to nie tylko fanom science fiction, czy też kina postapokaliptycznego.
Film The Divide
Reżyseria: Xavier Gens
Premiera USA: 13 marca 2011
Oficjalna strona filmu: www.thedividethemovie.com
OCENA: 7/10
Jak oceniasz film?
Zapraszam na Trailer:




Oglądałem. Odrzuca. Temat ciekawy. Generalnie to nie jest sci-fi, raczej psychologiczny.