Z racji coraz rzadszego pojawia się filmów o klasycznej tematyce science-fiction, postanowiłem wybrać się na remake legendarnego filmu z połowy poprzedniego wieku o tym samym tytule. Liczyłem na znacznie więcej niż zobaczyłem, ale ostatecznie nie wyszedłem z seansu niezadowolony. Byłem jednak też daleki od zadowolenia. Film niestety okazał się bardzo przeciętny w swej przeciętności. Nie wniósł nic nowego do świata S-F i nie potrafił przenieść dawnego, dobrego pomysłu na obecne realia. Odgrzano ten sam kotlet, jedynie podano go na nowym talerzu.
Poprzednia próba przywrócenia do życia starych pomysłów narzuca się sama – „Wojna Światów”. Film z Tomem Cruise’m w roli głównej ośmieszył się w banalnej końcówce, ale jednak potrafił zachwycić doskonałymi efektami dźwiękowymi i wizualnymi, a także jednak fabułą, która przez większość część trwania filmu, potrafiła przygnieść mocniej do fotela.
W porównaniu do tego remake’u „Dzień w którym zatrzymała się ziemia” wypada bardzo blado. Jedynie główny wątek jest bardziej skomplikowany i mniej śmieszący na koniec. Ale mimo tego i tak fabuła ginie w przeciętności, podobnie jak wszystko w tym filmie – od efektów wizualno-dźwiękowych, muzykę, po grę aktorów.
Mimo usilnych starań nie znalazłem w tym filmie nic, co mogłoby wybić go ponad inne dzieła kinematografii, nic co warte byłoby zapamiętania i zmuszało do ponownego obejrzenia po jakimś czasie. Niestety „Dzień w którym zatrzymała się ziemia” nie potrafił mnie niczym zaskoczyć, ani zafascynować i będzie musiał być szybko zapomnianym.
Jednak ,jak mówiłem na wstępie, nie wyszedłem z kina niezadowolony. Film skonstruowany jest poprawnie, z grą aktorską na przyzwoitym poziomie, z przyzwoitą muzyką itp.
Wszystko nie jest złe, ale niestety tylko przeciętne. Z tej przeciętności wybija się tylko jedna scena lądowania kosmitów, gdzie za sprawą prostej gry światła i cienia stworzono obraz wręcz fascynujący. Szkoda tylko, że podobnie hipnotyzujących scen, już w dalszej części filmu już nie zobaczyliśmy.
Być może moja łagodna i neutralna ocena wynika z faktu, że uwielbiam science-fiction i sama tematyka, przedstawiona w przyzwoity sposób, potrafi mi wynagrodzić inne ułomności. Szczerze obawiam się jednak, że osoby, które nie podzielają takiego zamiłowania do S-F mogą wyjść z kina – delikatnie mówiąć -zniesmaczone. Dlaczego?
Przede wszystkim fabuła, która miejscami nie trzyma się kupy (np. śmieszne próby reanimacji obcego, gdy lekarze nie mając pojęcia, co chcą ratować, używają defibrylatora i z łatwością namierzają serce osobnika). Ciężko zrozumiała obecność niektórych wątków, co idealnie uwidoczniła scena, gdy w trakcie trwania procesu anihilacji człowieka, jeden z bohaterów (ciemnoskóry chłopiec) nagle zaczyna opłakiwać dawno zmarłego ojca.
Największą wadą filmu jest jednak jego jednostajność. Autorzy chyba zapomnieli jak buduje się napięcie lub celowo pominęli ten aspekt. W efekcie przez cały film odczuwamy to samo. Nie ma ciekawych zwrotów akcji, a następne sceny są przewidywalne.
Autorom nie udało się również dostosować pomysłu z oryginału do obecnie panujących realiów. Tak naprawdę zamieniono tutaj tylko kontekst pacyfistyczny na ekologiczny i unowocześniono wygląd statku kosmicznego, w którym przybywa Klaatu. Reszta to już kopia pomysłów znanych z pierwowzoru i dlatego też „Dzień w którym stanęła ziemia” nie zmusił mnie do żadnych przemyśleń, gdyż przedstawił jedynie poznane już oczywistości.
Podsumowując – „Dzień w którym zatrzymała się ziemia” mogę polecić tylko największym fanom S-F, którzy chcą sobie przypomnieć czym fascynowali się widzowie w latach 60-tych poprzedniego wieku lub też osobom, które nigdy dawnego filmu nie widziały, a są ciekawe tego, o czym opowiadał.
Dla innych film ten może okazać się niestety stratą czasu i pieniędzy.
Nie wnosi nic rewolucyjnego i być może w ogóle niepotrzebnie powstał lub stworzono go zbyt wcześnie, nie mając dobrego pomysłu na rozwinięcie znanych już wątków.
Być może kolejny remake, który powstanie za następne 40 lat, wniesie spore ożywienie tematu, a nie będzie jedynie odgrzewał na nowo tego samego kotleta.
Oficjalna strona filmu: http://www.dtessmovie.com/
OCENA: 3/10
Jak oceniasz film?



